czwartek, 14 marca 2013

Z Kodeksem Karnym przez Prawo Agaty, czyli o nieumyślnym spowodowaniu śmierci

Dziś obiecany kolejny post z cyklu "z Kodeksem Karnym przez Prawo Agaty", jak sobie nieformalnie nazywam te posty które omawiają przestępstwa ukazywane w serialu. W ostatnim obejrzanym przeze mnie odcinku mamy do czynienia z alpinistą, który zostaje oskarżony o nieumyślne spowodwanie śmierci przyjaciela podczas wyprawy wysokogórskej. Z nieznanych mi powodów gdzieś w połowie odcinka ta kwalifikacja zostaje zmieniona na zabójstwo, jednakże dziś zajmę się tylko tym pierwszym przestępstwem, ponieważ o zabójstwach napisano już bardzo wiele, a czytając przekazy medialne można dojść do wniosku, że to w ogóle jedno z najpopularniejszych przestępstw popełnianych w kraju i za granicą.

Generalnie sięgnąć trzeba do art. 155 kk. zgodnie z którym kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Przepis ten jest krótki i wydaje się jasny, ale czy tak jest w istocie?  Rozumiemy, że sprawca nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, ale trzeba sobie zdawać sprawe, że ta nieumyślność dotyczy tylko samego skutku, jakim jest śmierć człowieka, a nie całościowego działania sprawcy. 

Rzadko zdarzają się sytuacje, gdy ktoś zabija człowieka całkowicie przypadkowo, znacznie częściej mamy do czynienia ze stanami faktycznymi w których sprawca narusza nietykalność ciała porzywdzonego (np poprzez uderzenie) z zamiarem wywołania u niego jakichś dolegliwości (np. bólu), za to bez zamiaru spowodowania śmierci.  Zapoznajmy się np. z sentencją wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach, w myśl którego: "Oskarżony, uderzając kobietę pięścią w bok szyi, w okolice zatoki tętnicy szyjnej, splotu szyjnego, w konsekwencji czego doszło do tzw. odruchu zatoki szyjnej, który doprowadził do zatrzymania akcji serca i w rezultacie do zgonu pokrzywdzonej, możliwość nastąpienia skutku śmiertelnego przewidywał albo mógł przewidzieć. W okolicach tych znajdują się bowiem bardzo liczne zakończenia nerwowe zaopatrzone we włókna naczyniowe nerwu błędnego i nerwu współczulnego i sam ucisk na te miejsca podziału tętnic może wywołać wspomniany wyżej odruch. W związku z powyższym odpowiada on za umyślne spowodowanie obrażeń z art. 157 § 2 k.k. i nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 155 k.k. w zw. z 11 § 2  k.k.". 

Jak widać w powyższym wyroku sprawca zamierzał prawdopodbnie po prostu pobić lub nawet jednorazowo uderzyć swoją ofiarę i nie spodziewał sie jej smierci. Mimo to Sąd uznał, że zadając takiego rodzaju ciosy powinien przewidzieć związane z nimi ryzyko jej śmierci, dlatego też zakwalifikował działanie sprawcy jako nieumyślne spowodowanie śmierci. Dodatkowo Sąd stwierdził tutaj, że takie działanie można też zakwalifikować jako przestępstwo z art. 157 § 2 k.k., ale na temat tego art. napiszę tutaj kiedy indziej. Z kolei art. 11 § 2  k.k.". wskazuje po prostu na sytuację, gdy jeden czyn mozna dopasować do dwóch lub większej liczby przepisów Kodeksu Karnego.

Jeśli chodzi o przypadek ukazany w serialu, to moim zdaniem od początku nic specjalnie nie wskazywało na fakt, iż było to coś więcej niż nieszczęśliwy wypadek, a ta nagła zmiana kwalifikacji na zabójstwo już całkowicie wytrąciła mnie z równowagi. Na plus odcinka warto zapisać, że tym razem realizatorzy prawidłowo ukazali rolę oskarżyciela posiłkowego, którym była żona zmarłego pokrzywdzonego. Mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy oskarżyciel posiłkowy odstąpiła od oskarżenia, co nie wiązało oskarżyciela publicznego (prokuratora), który oskarżenie podtrzymał. Było to jak najbardziej uprawnione.

 

wtorek, 12 marca 2013

Winny, niewinny - refleksje po II odcinku "Prawa Agaty"

Obejrzałam w końcu wczoraj drugi odcinek trzeciego sezonu serialu "Prawo Agaty". Obejrzałam i mam mieszane uczucia, dlatego, że to już drugi odcinek, w którym rola obrońcy sprowadzona jest właściwie do obrony całkowicie niewinnego klienta i wykazywania, że nie popełnił on zarzucanego mu czynu. Taki sposób ujęcia tematu może sprawić, iż widzowie uznają, że sąd w sprawach karnych rozstrzyga jedynie, czy oskarżony popełnił zarzucany mu czyn, czy też nie. Jest to stanowczo zbyt płaskie postrzeganie roli zarówno sędziego, jak i obrońcy. Dlaczego? Dlatego, że ogromna większość osób, przeciwko którym oskarżyciel publiczny kieruje do sądu akt oskarżenia w rzeczywistości popełniła zarzucane im czyny. (podkreślam rolę oskarżyciela publicznego, czyli głównie prokuratora, ponieważ istnieją również prywatne akty oskarżena i tutaj sytuacja jest często zupełnie inna, ale o nich napiszę kiedy indziej, bo to ciekawy temat i możliwe, że wiele osób o tym nie słyszało). Jaka jest zatem rola obrońcy, jeśli nie jest nią jedynie wyszukiwanie dowodów na to, że oskarżony nie popełnił zarzucanego mu czynu? 

Obrońca zajmuje się między innymi podnoszeniem przed sądem wszelkich okoliczności, które mogą korzystnie wpłynąć na wymiar kary. Weźmy przykładowo art. 53 kodeksu karnego. Jest to przepis napisany bardzo prostym językiem, więc pozwolę sobie zacytować go w całości:
Art. 53. § 1. Sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych przez ustawę, bacząc, by jej dolegliwość nie przekraczała stopnia winy, uwzględniając stopień społecznej szkodliwości czynu oraz biorąc pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.
§ 2. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego.
§ 3. Wymierzając karę sąd bierze także pod uwagę pozytywne wyniki przeprowadzonej mediacji pomiędzy pokrzywdzonym a sprawcą albo ugodę pomiędzy nimi osiągniętą w postępowaniu przed sądem lub prokuratorem.

Przepis ten zawiera tak zwane dyrektywy wymiaru kary, czyli okoliczności które sąd powinien wziąć pod uwagę przy wymierzaniu kary. Rolą obrońcy jest zatem zwrócenie uwagi sądu na wszytkie wymienione wyżej czynniki, które w konkretnym przypadku mogą działać na korzyść oskarżonego. Oczywiście o każdej z tych dyrektyw można wiele napisać, można znaleźć również dotyczące ich ciekawe orzeczenia Sądu Najwyższego. W kolejnych notkach spróbuję rozwinąć te rozważania. Jutro postaram się też przedstawić przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci, któremu poświęcony był ostatni odcinek serialu "Prawo Agaty".

Zastanawiałam się również ostatnio jakie inne filmy oraz seriale dotyczące prawa i prawników byłyby warte przeanalizowania. Jeśli mają Państwo jakieś propozycje, to proszę podawać je w komentarzach.

poniedziałek, 11 marca 2013

Jak znaleźć przedsiębiorcę w internecie?

Dzisiejszy wpis będzie wpisem typowo praktycznym, pozbawionym jakichkolwiek głębszych rozważań natury prawniczej, jednak myślę, że paru osobom może się po prostu przydać. W ostatnim czasie kilkakrotnie do różnych celów musiałam znaleźć w Internecie informacje dotyczące konkretnych przedsiębiorców. Myślę, że niewiele osób wie o tym, jak łatwo jest obecnie pozyskać takie dane. Dzięki Internetowi są one dostępne dla każdego bez żadnych opłat oraz konieczności wychodzenia z domu.

Ale od początku: Przede wszystkim musimy rozróżnić dwa rodzaje podmiotów - osoby fizyczne prowadzące działalność gospodarczą oraz osoby prawne, czyli spółki. Jeśli chodzi o osoby fizyczne, to od 2011 r. funkcjonuje Centralna Ewidencja Działalności Gospodarczej dostępna pod adresem https://prod.ceidg.gov.pl/CEIDG/CEIDG.Public.UI/Search.aspx - Wystarczy, że znamy np. imię i nazwisko osoby prowadzącej działalność, a dzięki stronie dowiemy się między innymi kiedy zaczęła ją prowadzić, w jakich branżach działa, jaki jest główny adres prowadzenia działalności.

Dostęp do informacji o osobach prawnych również jest obecnie bardzo łatwy - od lipca 2012 r. możemy pobrać odpis z KRS za darmo ze strony Ministerstwa Sprawiedliwości https://ems.ms.gov.pl/krs/wyszukiwaniepodmiotu?t:lb=t . W tym wypadku również wystarczy, że znamy jedynie nazwę przedsiębiorstwa, a dzięki stronie poznamy np. wszystkie adresy jego oddziałów, imiona i nazwiska wspólników, dowiemy się też ile wynosi kapitał zakładowy. 

Część z Państwa może się zastanowić do czego jest przydatna tak wiedza. Oczywiście jednym z powodów może być zwykła ciekawość, ale ma to również oczywiście wiele praktycznych zastosowań, np. jeśli chcemy pozwać do sądu osobę prawną (np. spółkę z o.o.), to musimy znać aktualny adres jej siedziby, a tego dowiemy się właśnie z KRS. Jedynym utrudnieniem w korzystaniu z obu stron jest każdorazowa konieczność przepisania kodu z obrazka, a niestety nie zawsze są one wystarczająco wyraźne. Warto wiedzieć, że wpisy można również w łatwy sposób wydrukować.

czwartek, 7 marca 2013

Wiek uprawniający o zawarcia małżeństwa, czyli długa historia jednego przepisu

Pomysł na dzisiejszą notkę powstał właściwie dlatego, że ktoś wczoraj zapytał mnie jaki wiek wymagany jest w Polsce do zawarcia małżeństwa. Początkowo uznałam, że kwestia jest banalna, jednak później przyjrzałam się temu bliżej i myślę, że uregulowania dotyczące tej kwestii mogą stanowić ciekawy przykład obrazujący jak nieraz często zmienia się prawo. Idąc zatem od początku: 

Według wydanego zaraz po wojnie dekretu Prawo Małżeńskie z 1945 r. małżeństwo mogli zawrzeć mężczyzna i kobieta, którzy ukończyli 18 lat. Następnie przepisy tego dekretu zostały zastąpione przez Kodeks rodzinny z 1950 r., który utrzymywał granicę wieku 18 lat wymaganą do zawarcia małżeństwa,  jednak przewidywał możliwość udzielenia, lecz tylko z ważnych powodów, zezwolenia na zawarcie małżeństwa osobie, która ukończyła lat 16. Takie zezwolenie mogło być zatem wówczas udzielone zarówno mężczyźnie, jak i kobiecie.

Następnie wszedł w życie Kodeks rodzinny i opiekuńczy z 1964 r., który obowiązuje zresztą do dnia dzisiejszego. Początkowo Kodeks ten podwyższył granicę wieku uprawniającego do zawarcia małżeństwa dla mężczyzn do 21 lat, dla kobiet nadal utrzymując granicę wieku 18 lat.  Dodatkowo istniała możliwość udzielenia zezwolenia na zawarcie małżeństwa przez mężczyznę, który nie ukończył 21 lat, i kobietę, która nie ukończyła 18 lat - Mężczyzna w takiej sytuacji mógł zawrzeć małżeństwo już po ukończeniu 18 lat, a kobieta po ukończeniu 16 lat. Takie uregulowanie stwarzało jednak nierówność między płciami i było powszechnie krytykowane. 

Dlatego też w  1998 r. dokonano nowelizacji tego przepisu i od tego czasu wiek uprawniający do zawarcia małżeństwa jest identyczny zarówno w stosunku do kobiet, jak i mężczyzn, i wynosi osiemnaście lat. Nadal istnieje możliwość udzielenia zezwolenia na wcześniejsze zawarcie małżeństwa, ale:
- tylko kobiecie, która ukończyła szesnaście lat, a ponadto:
- gdy istnieją ważne powody,
- a z okoliczności wynika, że zawarcie małżeństwa będzie zgodne z dobrem założonej rodziny 
 Jeśli chodzi o ważne powody, które pozwalają uzyskać takie zezwolenie, to uznaje się, że takim powodem jest przede wszystkim zajście kobiety w ciążę. Oczywiście to nie wystarczy do uzyskania zezwolenia, ponieważ sąd zawsze musi brać pod uwagę dobro rodziny, a zatem np. ustalić, czy przyszli małżonkowie są wystarczająco dojrzali do zawarcia małżeństwa i czy nie przyniesie ono szkody im lub dziecku.

środa, 6 marca 2013

Podatki, czyli w gąszczu przepisów

Jak zwykle zastanawiam się, jaki temat podjąć. Wiem, że moja ostatnia notka mogłaby stanowić przyczynek do kilku następnych i cały czas pamiętam o tych tematach, ale dzisiejszy wpis będzie z innej beczki. Mamy obecnie marzec, trwa już czas rozliczeń z urzędem skarbowym. Pisałam do tej pory o różnych dziedzinach prawa, jednak zauważyłam, ze nigdy nie było tu jeszcze nic o prawie podatkowym.

Zasadniczo prawo podatkowe można opisać jako jedną z najtrudniejszych i najbardziej dynamicznych dziedzin prawa. (według niektórych osób też jako jedną z najbardziej znienawidzonych). Zatem dziś jedynie krótki wstęp, który z pewnością jeszcze rozwinę. Wszyscy wiemy, że podatki trzeba płacić, a gdyby ktokolwiek miał jakieś wątpliwości, to wystarczy, że sięgnie do art. 84 Konstytucji zgodnie z którym Każdy jest obowiązany do ponoszenia ciężarów i świadczeń publicznych, w tym podatków, określonych w ustawie. Oczywiście mogliby Państwo zapytać o jaką ustawę tutaj chodzi. Wyjaśniam, iż ustawodawca nie miał w tym miejscu na myśli jednej konkretnej ustawy, tylko generalne założenie, ze podatki to sprawa tak istotna, że obowiązek ich zapłaty musi wynikać z ustawy, a nie z jakiegoś aktu niższego rzędu np. rozporządzenia. Inaczej mówiąc, jeśli państwo życzy sobie, żebyśmy płacili podatki, to musi nałożyć ten obowiązek w drodze ustawy. Przykładami mogą być ustawa o podatku dochodowym od osób fizycznych albo ustawa o podatku od spadków i darowizn. Są to tak zwane ustawy podatkowe. Każda taka ustawa określa między innymi podmiot podatku (czyli kto ma go płacić), przedmiot podatku (od czego ten podatek płacimy), stawki podatkowe i inne istotne kwestie dotyczące konkretnego podatku. Oczywiście to nie wszystko, ponieważ oprócz tych szczególnych ustaw mamy jeszcze ordynację podatkową. Ustawę tę możemy określić jako część ogólną prawa podatkowego. Można w niej znaleźć np. definicję podatku, normuje ona postępowanie podatkowe, kontrolę podatkową i wiele innych istotnych rzeczy. Jeszcze dodam na marginesie, ze dla mocy prawnej ustawy nie ma znaczenia, czy nazywa się ona ustawą, ordynacją, czy np kodeksem. Obecnie obowiązująca Ordynacja Podatkowa z 1997 r. jest drugą polską ustawą noszącą tę nazwę. Pierwsza pochodziła z 1934 r. i była podobno bardzo dobrze napisaną ustawą. (istotne, bo ta obecna jest już znacznie mniej doskonała pod względem legislacyjnym)

Powoli robi się coraz trudniej, więc dodam tylko na koniec, ze prawo podatkowe, to nie tylko te ustawy, ale również postanowienia ratyfikowanych przez Polskę umów o unikaniu podwójnego opodatkowania (bardzo istotne np. dla osób pracujących za granicą) oraz ratyfikowanych przez Polskę innych umów międzynarodowych dotyczących problematyki podatkowej, a także przepisy aktów wykonawczych (czyli rozporządzeń) wydanych na podstawie ustaw podatkowych.

Ciąg dalszy nastąpi, a osobom, które mają problem z rozliczeniami podatkowymi przypominam, że tym również się zajmujemy.

poniedziałek, 4 marca 2013

Z Prawa Agaty, czyli o przemocy w rodzinie

Witam Państwa w poniedziałek po weekendzie, w czasie którego miałam w końcu czas na nadrobienie telewizyjnych zaległości. Jak już wcześniej pisałam zdarza mi się bardzo często oglądać wyświetlany przez TVN serial Prawo Agaty. W niedzielę miałam okazję obejrzeć I odcinek III sezonu, w którym Magdalena Cielecka wcieliła się w postać znanej dziennikarki oskarżonej o znęcanie się nad dzieckiem. Odcinek ten może stanowić ciekawy przyczynek do zagłębienia się w przepisy dotyczące problemu przemocy w rodzinie. Problem to bardzo istotny i właściwie nie ma nieodpowiedniej okazji do zajmowania się nim. 

Aczkolwiek najpierw kilka słów wyjaśnienia. Ten wpis stanowi jedynie kilka luźnych uwag do serialowej rzeczywistości. Wiadomo, że telewizja operuje różnego rodzaju skrótami i niedomówieniami, nie wiemy co było w serialowym akcie oskarżenia, jakie dowody faktycznie zostały przeprowadzone, dlatego te uwagi to jedynie luźne refleksje, które być może jednak pozwolą komuś lepiej zrozumieć ten odcinek.

Jako, że najlepiej zacząć od początku, to zacznę od wskazania o jakie przestępstwo była oskarżona bohaterka. W ciągu całego odcinka mowa jest o znęcaniu się, co świadczy o tym, iż chodziło o przestępstwo z art. 207 Kodeksu Karnego. Zgodnie z § 1 tego przepisu kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. 
Co istotne § 2 mówi, iż jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. 
Natomiast § 3 wskazuje, iż jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

W naszym serialu chodziło najprawdopodobniej o § 1 tego przepisu, ponieważ nie wspominano o szczególnym okrucieństwie, ani tym bardziej o próbach targnięcia się dziecka na własne życie. Dziewczynka była dla matki oczywiście osobą najbliższą, a także osobą małoletnią. (w którejś z kolejnych notek pozwolę sobie wyjaśnić te pojęcia, gdyż nie jest to takie proste jak się wydaje, np. nie każdy wie, czym różni się osoba małoletnia od nieletniego). Wiemy już co mówi Kodeks Karny, teraz sprawdźmy a co mówił na temat tego przestępstwa Sąd Najwyższy. W jednej z uchwał SN przyjął, iż: "Ustawowe określenie "znęca się" oznacza działanie albo zaniechanie, polegające na umyślnym zadawaniu bólu fizycznego lub dotkliwych cierpień moralnych, powtarzającym się w czasie albo jednorazowym, lecz intensywnym i rozciągniętym w czasie". Natomiast w innym nowszym uzasadnieniu SN uznał, że "znamię czasownikowe "znęca się" oznacza, iż występek ten najczęściej jest realizowany przez wielokrotne zamachy (chociaż w sytuacji wyjątkowej wystarczy jednorazowy zamach)". Chodzi zatem o działania stale powtarzające się, a tylko w bardzo wyjątkowych przypadkach o działanie jednorazowe.

Zasadniczo warto zauważyć, ze w serialu oskarżenie oparte było na bardzo kruchych podstawach; jedynym dowodem na niekorzyść oskarżonej był właściwie dowód z zeznań świadka, który twierdził, że widział w praktyce jedynie jedną sytuację, w której doszło do przemocy. Wskazano, że opinia biegłego psychologa, podobnie jak dowód z badania lekarskiego nie wykazały, by nad małoletnią ktoś się znęcał. Oczywiście można tylko domniemywać, co znajdowało się w serialowym akcie oskarżenia, ale wydaje się, ze oskarżenie oparte było na bardzo słabych podstawach i prawidłowo bohaterka została uniewinniona. Oczywiście nie oznacza to, że świadków zawsze musi być więcej, ani też, ze w ogóle musi być jakikolwiek świadek. Wszystko bowiem zależy od okoliczności konkretnej sprawy.

Na koniec jeszcze kilka spostrzeżeń o przemocy w rodzinie, warto wiedzieć, że zgodnie z Kodeksem Rodzinnym i Opiekuńczym osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych. Jest to świeży przepis, nowelizacja weszła bowiem w życie dopiero w 2010 r. Ponadto od 2005 r. obowiązuje w naszym kraju ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, którą na pewno zajmę się bardziej szczegółowo w którymś z kolejnych postów.

Opowiem jeszcze o jednej rzeczy, która mnie zdziwiła w odcinku. Mianowice zastanawiałam się dlaczego opiekunka dziecka cały czas siedziała podczas rozprawy obok prokuratora. Takie usadowienie wskazywałoby, że jest ona w procesie stroną, a nie tylko świadkiem. Myślę, ze to błąd twórców odcinka, ponieważ na pewno nie była ona oskarżycielem posiłkowym. Dlaczego? Dlatego, że w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego obok oskarżyciela publicznego (w tej sprawie prokuratora) jako oskarżyciel posiłkowy działać może jedynie pokrzywdzony, a np. w przypadku jego śmierci osoby najbliższe. Natomiast twórcy odcinka zdają się sugerować, iż opiekunka w jakiś sposób reprezentowała oskarżenie, co wydaje się nie mieć żadnego oparcia w przepisach.

piątek, 1 marca 2013

O wydziedziczeniu, czyli kochanka bierze więcej

We wczorajszym poście opisywałam sytuację Klienta, który przy pomocy testamentu chciał cały swój spadek zostawić kochance. Klient zapoznał się już jednak z przepisami dotyczącymi zachowku i uznał, że nie chce, żeby żona po jego śmierci dostała swój zachowek. Klient pyta zatem co zrobić, żeby żona takiego zachowku nie otrzymała. 

Zaczynając od początku wyjaśnię, iż pozbawienie prawa do zachowku, to mówiąc inaczej wydziedziczenie. Wydziedziczenie może odbyć się jedynie w testamencie, gdzie spadkodawca (czyli np. nasz Klient) musi wskazać kogo chce wydziedziczyć i podać przyczynę wydziedziczenia. Przyczyna nie może być dowolna, gdyż kodeks cywilny wymienia tutaj tylko 3 możliwości, mianowicie spadkobierca (czyli np. żona naszego Klienta) może zostać pozbawiony prawa do zachowku, gdy:
1) wbrew woli spadkodawcy postępuje uporczywie w sposób sprzeczny z zasadami współżycia społecznego;
2)  dopuścił się względem spadkodawcy albo jednej z najbliższych mu osób umyślnego przestępstwa przeciwko życiu, zdrowiu lub wolności albo rażącej obrazy czci;
3)  uporczywie nie dopełnia względem spadkodawcy obowiązków rodzinnych.

Jak widać przyczyny te nie są w kodeksie cywilnym szczególnie jasno określone. Nasunąć może się pytanie czym jest np. postępowanie wbrew zasadom współżycia społecznego. Odpowiedź znajdziemy w poglądach doktryny, której przedstawiciele wymieniają przykładowo takie zachowania jak alkoholizm, narkomania, czy przestępczy tryb życia. Ponadto można się również zastanowić kiedy spadkobierca uporczywie nie dopełnia obowiązków rodzinnych. W komentarzach znaleźć można różne przykłady takich zachowań, takie jak nieudzielanie pomocy w chorobie, wszczynanie ciągłych awantur prowadzące do zerwania więzi rodzinnych i wiele innych. Jak wiadomo każdy przypadek jest inny, zatem Klient musi rozważyć, czy w jego sytuacji zachowanie żony można dopasować do któregoś ze wskazanych wyżej warunków. Jeśli tak, to powinien wyraźnie zaznaczyć to w testamencie. 

Czy w takiej sytuacji żona na pewno nie będzie miała prawa o zachowku? Niekoniecznie, będzie ona mogla dochodzić od kochanki zachowku powołując się np. na fakt, że przyczyna wydziedziczenia wskazana w testamencie była nieprawdziwa i nigdy nie istniała, a ostateczne rozstrzygnięcie i tak należeć będzie do Sądu.