Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Telewizja. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Telewizja. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 14 marca 2013

Z Kodeksem Karnym przez Prawo Agaty, czyli o nieumyślnym spowodowaniu śmierci

Dziś obiecany kolejny post z cyklu "z Kodeksem Karnym przez Prawo Agaty", jak sobie nieformalnie nazywam te posty które omawiają przestępstwa ukazywane w serialu. W ostatnim obejrzanym przeze mnie odcinku mamy do czynienia z alpinistą, który zostaje oskarżony o nieumyślne spowodwanie śmierci przyjaciela podczas wyprawy wysokogórskej. Z nieznanych mi powodów gdzieś w połowie odcinka ta kwalifikacja zostaje zmieniona na zabójstwo, jednakże dziś zajmę się tylko tym pierwszym przestępstwem, ponieważ o zabójstwach napisano już bardzo wiele, a czytając przekazy medialne można dojść do wniosku, że to w ogóle jedno z najpopularniejszych przestępstw popełnianych w kraju i za granicą.

Generalnie sięgnąć trzeba do art. 155 kk. zgodnie z którym kto nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5.

Przepis ten jest krótki i wydaje się jasny, ale czy tak jest w istocie?  Rozumiemy, że sprawca nieumyślnie powoduje śmierć człowieka, ale trzeba sobie zdawać sprawe, że ta nieumyślność dotyczy tylko samego skutku, jakim jest śmierć człowieka, a nie całościowego działania sprawcy. 

Rzadko zdarzają się sytuacje, gdy ktoś zabija człowieka całkowicie przypadkowo, znacznie częściej mamy do czynienia ze stanami faktycznymi w których sprawca narusza nietykalność ciała porzywdzonego (np poprzez uderzenie) z zamiarem wywołania u niego jakichś dolegliwości (np. bólu), za to bez zamiaru spowodowania śmierci.  Zapoznajmy się np. z sentencją wyroku Sądu Apelacyjnego w Katowicach, w myśl którego: "Oskarżony, uderzając kobietę pięścią w bok szyi, w okolice zatoki tętnicy szyjnej, splotu szyjnego, w konsekwencji czego doszło do tzw. odruchu zatoki szyjnej, który doprowadził do zatrzymania akcji serca i w rezultacie do zgonu pokrzywdzonej, możliwość nastąpienia skutku śmiertelnego przewidywał albo mógł przewidzieć. W okolicach tych znajdują się bowiem bardzo liczne zakończenia nerwowe zaopatrzone we włókna naczyniowe nerwu błędnego i nerwu współczulnego i sam ucisk na te miejsca podziału tętnic może wywołać wspomniany wyżej odruch. W związku z powyższym odpowiada on za umyślne spowodowanie obrażeń z art. 157 § 2 k.k. i nieumyślne spowodowanie śmierci z art. 155 k.k. w zw. z 11 § 2  k.k.". 

Jak widać w powyższym wyroku sprawca zamierzał prawdopodbnie po prostu pobić lub nawet jednorazowo uderzyć swoją ofiarę i nie spodziewał sie jej smierci. Mimo to Sąd uznał, że zadając takiego rodzaju ciosy powinien przewidzieć związane z nimi ryzyko jej śmierci, dlatego też zakwalifikował działanie sprawcy jako nieumyślne spowodowanie śmierci. Dodatkowo Sąd stwierdził tutaj, że takie działanie można też zakwalifikować jako przestępstwo z art. 157 § 2 k.k., ale na temat tego art. napiszę tutaj kiedy indziej. Z kolei art. 11 § 2  k.k.". wskazuje po prostu na sytuację, gdy jeden czyn mozna dopasować do dwóch lub większej liczby przepisów Kodeksu Karnego.

Jeśli chodzi o przypadek ukazany w serialu, to moim zdaniem od początku nic specjalnie nie wskazywało na fakt, iż było to coś więcej niż nieszczęśliwy wypadek, a ta nagła zmiana kwalifikacji na zabójstwo już całkowicie wytrąciła mnie z równowagi. Na plus odcinka warto zapisać, że tym razem realizatorzy prawidłowo ukazali rolę oskarżyciela posiłkowego, którym była żona zmarłego pokrzywdzonego. Mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy oskarżyciel posiłkowy odstąpiła od oskarżenia, co nie wiązało oskarżyciela publicznego (prokuratora), który oskarżenie podtrzymał. Było to jak najbardziej uprawnione.

 

wtorek, 12 marca 2013

Winny, niewinny - refleksje po II odcinku "Prawa Agaty"

Obejrzałam w końcu wczoraj drugi odcinek trzeciego sezonu serialu "Prawo Agaty". Obejrzałam i mam mieszane uczucia, dlatego, że to już drugi odcinek, w którym rola obrońcy sprowadzona jest właściwie do obrony całkowicie niewinnego klienta i wykazywania, że nie popełnił on zarzucanego mu czynu. Taki sposób ujęcia tematu może sprawić, iż widzowie uznają, że sąd w sprawach karnych rozstrzyga jedynie, czy oskarżony popełnił zarzucany mu czyn, czy też nie. Jest to stanowczo zbyt płaskie postrzeganie roli zarówno sędziego, jak i obrońcy. Dlaczego? Dlatego, że ogromna większość osób, przeciwko którym oskarżyciel publiczny kieruje do sądu akt oskarżenia w rzeczywistości popełniła zarzucane im czyny. (podkreślam rolę oskarżyciela publicznego, czyli głównie prokuratora, ponieważ istnieją również prywatne akty oskarżena i tutaj sytuacja jest często zupełnie inna, ale o nich napiszę kiedy indziej, bo to ciekawy temat i możliwe, że wiele osób o tym nie słyszało). Jaka jest zatem rola obrońcy, jeśli nie jest nią jedynie wyszukiwanie dowodów na to, że oskarżony nie popełnił zarzucanego mu czynu? 

Obrońca zajmuje się między innymi podnoszeniem przed sądem wszelkich okoliczności, które mogą korzystnie wpłynąć na wymiar kary. Weźmy przykładowo art. 53 kodeksu karnego. Jest to przepis napisany bardzo prostym językiem, więc pozwolę sobie zacytować go w całości:
Art. 53. § 1. Sąd wymierza karę według swojego uznania, w granicach przewidzianych przez ustawę, bacząc, by jej dolegliwość nie przekraczała stopnia winy, uwzględniając stopień społecznej szkodliwości czynu oraz biorąc pod uwagę cele zapobiegawcze i wychowawcze, które ma osiągnąć w stosunku do skazanego, a także potrzeby w zakresie kształtowania świadomości prawnej społeczeństwa.
§ 2. Wymierzając karę, sąd uwzględnia w szczególności motywację i sposób zachowania się sprawcy, popełnienie przestępstwa wspólnie z nieletnim, rodzaj i stopień naruszenia ciążących na sprawcy obowiązków, rodzaj i rozmiar ujemnych następstw przestępstwa, właściwości i warunki osobiste sprawcy, sposób życia przed popełnieniem przestępstwa i zachowanie się po jego popełnieniu, a zwłaszcza staranie o naprawienie szkody lub zadośćuczynienie w innej formie społecznemu poczuciu sprawiedliwości, a także zachowanie się pokrzywdzonego.
§ 3. Wymierzając karę sąd bierze także pod uwagę pozytywne wyniki przeprowadzonej mediacji pomiędzy pokrzywdzonym a sprawcą albo ugodę pomiędzy nimi osiągniętą w postępowaniu przed sądem lub prokuratorem.

Przepis ten zawiera tak zwane dyrektywy wymiaru kary, czyli okoliczności które sąd powinien wziąć pod uwagę przy wymierzaniu kary. Rolą obrońcy jest zatem zwrócenie uwagi sądu na wszytkie wymienione wyżej czynniki, które w konkretnym przypadku mogą działać na korzyść oskarżonego. Oczywiście o każdej z tych dyrektyw można wiele napisać, można znaleźć również dotyczące ich ciekawe orzeczenia Sądu Najwyższego. W kolejnych notkach spróbuję rozwinąć te rozważania. Jutro postaram się też przedstawić przestępstwo nieumyślnego spowodowania śmierci, któremu poświęcony był ostatni odcinek serialu "Prawo Agaty".

Zastanawiałam się również ostatnio jakie inne filmy oraz seriale dotyczące prawa i prawników byłyby warte przeanalizowania. Jeśli mają Państwo jakieś propozycje, to proszę podawać je w komentarzach.

poniedziałek, 4 marca 2013

Z Prawa Agaty, czyli o przemocy w rodzinie

Witam Państwa w poniedziałek po weekendzie, w czasie którego miałam w końcu czas na nadrobienie telewizyjnych zaległości. Jak już wcześniej pisałam zdarza mi się bardzo często oglądać wyświetlany przez TVN serial Prawo Agaty. W niedzielę miałam okazję obejrzeć I odcinek III sezonu, w którym Magdalena Cielecka wcieliła się w postać znanej dziennikarki oskarżonej o znęcanie się nad dzieckiem. Odcinek ten może stanowić ciekawy przyczynek do zagłębienia się w przepisy dotyczące problemu przemocy w rodzinie. Problem to bardzo istotny i właściwie nie ma nieodpowiedniej okazji do zajmowania się nim. 

Aczkolwiek najpierw kilka słów wyjaśnienia. Ten wpis stanowi jedynie kilka luźnych uwag do serialowej rzeczywistości. Wiadomo, że telewizja operuje różnego rodzaju skrótami i niedomówieniami, nie wiemy co było w serialowym akcie oskarżenia, jakie dowody faktycznie zostały przeprowadzone, dlatego te uwagi to jedynie luźne refleksje, które być może jednak pozwolą komuś lepiej zrozumieć ten odcinek.

Jako, że najlepiej zacząć od początku, to zacznę od wskazania o jakie przestępstwo była oskarżona bohaterka. W ciągu całego odcinka mowa jest o znęcaniu się, co świadczy o tym, iż chodziło o przestępstwo z art. 207 Kodeksu Karnego. Zgodnie z § 1 tego przepisu kto znęca się fizycznie lub psychicznie nad osobą najbliższą lub nad inną osobą pozostającą w stałym lub przemijającym stosunku zależności od sprawcy albo nad małoletnim lub osobą nieporadną ze względu na jej stan psychiczny lub fizyczny, podlega karze pozbawienia wolności od 3 miesięcy do lat 5. 
Co istotne § 2 mówi, iż jeżeli czyn określony w § 1 połączony jest ze stosowaniem szczególnego okrucieństwa, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od roku do lat 10. 
Natomiast § 3 wskazuje, iż jeżeli następstwem czynu określonego w § 1 lub 2 jest targnięcie się pokrzywdzonego na własne życie, sprawca podlega karze pozbawienia wolności od lat 2 do 12.

W naszym serialu chodziło najprawdopodobniej o § 1 tego przepisu, ponieważ nie wspominano o szczególnym okrucieństwie, ani tym bardziej o próbach targnięcia się dziecka na własne życie. Dziewczynka była dla matki oczywiście osobą najbliższą, a także osobą małoletnią. (w którejś z kolejnych notek pozwolę sobie wyjaśnić te pojęcia, gdyż nie jest to takie proste jak się wydaje, np. nie każdy wie, czym różni się osoba małoletnia od nieletniego). Wiemy już co mówi Kodeks Karny, teraz sprawdźmy a co mówił na temat tego przestępstwa Sąd Najwyższy. W jednej z uchwał SN przyjął, iż: "Ustawowe określenie "znęca się" oznacza działanie albo zaniechanie, polegające na umyślnym zadawaniu bólu fizycznego lub dotkliwych cierpień moralnych, powtarzającym się w czasie albo jednorazowym, lecz intensywnym i rozciągniętym w czasie". Natomiast w innym nowszym uzasadnieniu SN uznał, że "znamię czasownikowe "znęca się" oznacza, iż występek ten najczęściej jest realizowany przez wielokrotne zamachy (chociaż w sytuacji wyjątkowej wystarczy jednorazowy zamach)". Chodzi zatem o działania stale powtarzające się, a tylko w bardzo wyjątkowych przypadkach o działanie jednorazowe.

Zasadniczo warto zauważyć, ze w serialu oskarżenie oparte było na bardzo kruchych podstawach; jedynym dowodem na niekorzyść oskarżonej był właściwie dowód z zeznań świadka, który twierdził, że widział w praktyce jedynie jedną sytuację, w której doszło do przemocy. Wskazano, że opinia biegłego psychologa, podobnie jak dowód z badania lekarskiego nie wykazały, by nad małoletnią ktoś się znęcał. Oczywiście można tylko domniemywać, co znajdowało się w serialowym akcie oskarżenia, ale wydaje się, ze oskarżenie oparte było na bardzo słabych podstawach i prawidłowo bohaterka została uniewinniona. Oczywiście nie oznacza to, że świadków zawsze musi być więcej, ani też, ze w ogóle musi być jakikolwiek świadek. Wszystko bowiem zależy od okoliczności konkretnej sprawy.

Na koniec jeszcze kilka spostrzeżeń o przemocy w rodzinie, warto wiedzieć, że zgodnie z Kodeksem Rodzinnym i Opiekuńczym osobom wykonującym władzę rodzicielską oraz sprawującym opiekę lub pieczę nad małoletnim zakazuje się stosowania kar cielesnych. Jest to świeży przepis, nowelizacja weszła bowiem w życie dopiero w 2010 r. Ponadto od 2005 r. obowiązuje w naszym kraju ustawa z dnia 29 lipca 2005 r. o przeciwdziałaniu przemocy w rodzinie, którą na pewno zajmę się bardziej szczegółowo w którymś z kolejnych postów.

Opowiem jeszcze o jednej rzeczy, która mnie zdziwiła w odcinku. Mianowice zastanawiałam się dlaczego opiekunka dziecka cały czas siedziała podczas rozprawy obok prokuratora. Takie usadowienie wskazywałoby, że jest ona w procesie stroną, a nie tylko świadkiem. Myślę, ze to błąd twórców odcinka, ponieważ na pewno nie była ona oskarżycielem posiłkowym. Dlaczego? Dlatego, że w sprawach ściganych z oskarżenia publicznego obok oskarżyciela publicznego (w tej sprawie prokuratora) jako oskarżyciel posiłkowy działać może jedynie pokrzywdzony, a np. w przypadku jego śmierci osoby najbliższe. Natomiast twórcy odcinka zdają się sugerować, iż opiekunka w jakiś sposób reprezentowała oskarżenie, co wydaje się nie mieć żadnego oparcia w przepisach.

poniedziałek, 18 lutego 2013

O poradach jak z Prawa Agaty

Przed chwilą jedna z klientek zostawiając mi dokumenty oznajmiła, iż oczekuje, że udzielę jak porady w stylu Agaty. Można by się się zastanawiać jaką Agatę miała na myśli, jednakże nie było trudno zagadnąć, że spodziewa się, iż będzie obsłużona jak w serialu "Prawo Agaty". Czyli nie ma spraw przegranych i zawsze znajdzie się jakiś haczyk.

Nie da się ukryć, ze telewizja stanowi dla wielu osób jedno z ważniejszych źródeł wiedzy o prawie i systemie sprawiedliwości. Generalnie seriale powinny być przed wszystkim źródłem rozrywki, a czerpanie z nich wiedzy może czasem prowadzić do tego, że pozyskamy co prawda jakieś informacje, ale potem okazać się one mogą tylko częściowo prawdziwe albo po prostu mocno podkoloryzowane. Jako, że sama ten serial oglądam, a już w przyszłym tygodniu rusza kolejny sezon, to na tym blogu postaram się na bieżąco komentować wyświetlane aktualnie odcinki. Nie mam oczywiście na myśli omawiania życia uczuciowego głównej bohaterki. ;). Myślę raczej o bieżącym komentowaniu spraw serialowych pod kątem tego, jak mają się one do prawniczej i sądowej rzeczywistości. Zdaję sobie sprawę, ze dla wielu osób oglądanie seriali prawniczych może być tak naprawdę jednym źródłem wiedzy o przepisach prawa, a rozrywka tez może być niezłą formą nauki. Chodzi mi przede wszystkim o wskazanie przepisów, które znalazły zastosowanie w odcinku i próbę przewidzenia jak podobna sprawa zakończyłaby się w prawdziwym życiu.

Zapraszam do czytania i komentowania na bieżąco ;)
Oczywiście nie zamierzam zaprzestać zamieszczania na blogu tzw. normalnych porad i informacji. W przyszłym tygodniu ze względu na Tydzień Prawa Spadkowego większość postów poświęcona będzie tej dziedzinie prawa, a z kolei jutro kilka słów na temat najmu i praw lokatorów.

poniedziałek, 11 lutego 2013

Poniedzielne refleksje o rozprawach sądowych

Dziś poniedziałek, więc coś lekkiego na początek tygodnia. Wczoraj po południu zdarzyło mi się trafić w telewizji na rozrywkowy program Familiada nadawany przez Program Drugi Telewizji Polskiej. Zapewne wszyscy wiedzą, że w programie rywalizują dwie rodziny, które starają się odgadnąć jakie odpowiedzi na zadane pytania były najpopularniejsze wśród ankietowanych. Wczorajszy program zainteresował mnie w sposób szczególny, ponieważ jedno z pytań brzmiało: Kto bierze udział w rozprawie sądowej?
Po usłyszeniu odpowiedzi nasunęła mi się pewna refleksja na temat tego, że wielu ludzi jednak nie wie kto bierze w takiej rozprawie udział. (pomijam, czy odpowiedzi, które padają w programie są faktycznie odpowiedziami ankietowanych, czy są wymyślane przez twórców). Zasadniczo wymieniono sędziego, adwokata (ale już nie radcę prawnego), świadka, oskarżonego, prokuratora i protokolanta. Taki zestaw odpowiedzi może sugerować, ze ankietowani kojarzą rozprawy sądowe jedynie ze sprawami karnymi. Jednak warto pamiętać, że w rzeczywistości mamy znacznie większą możliwość, by wziąć udział w sprawie cywilnej. Zatem warto dowiedzieć, jak nazywają się osoby, które biorą udział takim postępowaniu. Przede wszystkim co oczywiste w sprawach cywilnych nie występuje oskarżony.
Najpierw wyjaśnię, że w postępowaniu cywilnym wyróżniamy dwa tryby postępowania - tryb procesowy i tryb nieprocesowy. W trybie procesowym mamy powoda oraz pozwanego. Powód to osoba, która składa pozew, w którym żąda czegoś od pozwanego. Z kolei w trybie nieprocesowym nie składamy pozwu, występuje wówczas wnioskodawca, który składa wniosek a osoby, które biorą udział w tym postępowaniu to uczestnicy. Zasadniczo sprawy rozpoznaje się w postępowaniu procesowym, jednakże są pewne określone typy spraw, które rozpatrywane są w postępowaniu nieprocesowym.

Jako, że mamy Tydzień Prawa Rodzinnego, to przykład będzie z zakresu spraw rodzinnych. Np sprawa o rozwód jest rozpatrywana w trybie procesowym, a sprawa o podział majątku wspólnego małżonków w trybie nieprocesowym. Dlatego też, jeśli chcemy się rozwieść musimy wnieść do sądu pozew, a jeśli chcemy po rozwodzie podzielić się majątkiem, to składamy odpowiedni wniosek.

Można zastanawiać się czym różnią się od siebie te tryby? Przede wszystkim tym, że ustawodawca założył, że w postępowaniu procesowym strony mają przeciwstawne interesy, jedna strona bowiem żąda czegoś od drugiej i dlatego wytacza jej proces. Jednakże w praktyce często jest to podział umowny, ponieważ np. w sprawach o podział majątku często uczestnicy wydają się jednak mieć przeciwstawne interesy.